Sie 132013
 

Medytacja KARMAPY: „Trzy Światła”


Jest to krótka wersja medytacji „trzech świateł” Karmapy. Ole Nydahl przekazał ją po to, abyśmy mogli wykorzystywać każdą chwilę przerwy w codziennych zajęciach do pracy nad osiągnięciem oświecenia.

Czujemy bezkształtny strumień powietrza, które wchodzi i wychodzi przez nos. Wszystkim myślom i dźwiękom pozwalamy przepływać, nie skupiamy się na nich.

Myślimy o czterech podstawowych prawdach, które pobudzają nasze dążenie do oświecenia.

Myślimy o wielkiej możliwości, jaka otwiera się przed nami w tym życiu. Widzimy, że możemy, dla dobra wszystkich istot, posługiwać się metodami ukazanymi przez Buddów.

Pamiętamy o nietrwałości wszystkiego, co uwarunkowane, rozumiejąc, że jedynie otwarty, przejrzysty i nieograniczony umysł jest tym co nigdy nie ginie. Nie wiemy ile czasu jeszcze nam zostało żeby to rozpoznać. Kiedy to zrozumiemy, medytowanie staje się czymś bardzo ważnym.

Myślimy o prawie przyczyny i skutku, uświadamiając sobie, że sami decydujemy o tym, co się wydarza, że nasze poprzednie działania, słowa i myśli stały się światem, w którym dzisiaj żyjemy i że również w tym momencie zasiewamy nasiona przyszłości.

Wreszcie uświadamiamy sobie dlaczego musimy pracować nad umysłem. Z jednej strony dlatego, ze oświecenie jest ponadczasową, najwyższą radością, doskonalszą od wszystkiego co znamy, a z drugiej strony dlatego, że dopóki sami tkwimy w pomieszaniu i cierpieniu nie możemy skutecznie pomagać innym. Ponieważ nie umiemy panować nad umysłem tak, jak byśmy tego pragnęli, chcemy się uczyć od tych, którzy mogą nam to pokazać.

Przyjmujemy Schronienie w Buddzie – absolutnym stanie umysłu, w naszej wewnętrznej prawdzie. Przyjmujemy Schronienie w Dharmie – naukach, które prowadzą nas do stanu Buddy.

Przyjmujemy Schronienie w Sandze – naszych przyjaciołach i tych, którzy pomagają nam na drodze – w praktykujących. Przede wszystkim zaś przyjmujemy Schronienie w tym, przez którego te trzy Schronienia przychodzą do nas jako błogosławieństwo, inspiracja i ochrona – w naszym Lamie Karmapie.

Jeżeli brak nam czasu na te przygotowania, możemy od razu przystąpić do następnej fazy medytacji.

Nasze ciała, ciała przyjaciół w tym pomieszczeniu, ściany wokół nas, ziemia pod nami – wszystko to staje się jak sen i stopniowo rozpuszcza się w przestrzeni. W sposób naturalny spoczywamy w tym stanie i czujemy się w nim zupełnie swobodnie.

W tej otwartości, która nie jest „nicością”, a w której manifestuje się swobodnie całe bogactwo umysłu, pojawia się przed nami, jako pole energii i światła, promieniująca, przejrzysta forma naszego Lamy Karmapy.

Na głowie ma czarną koronę, której widok budzi w nas najgłębsze stany otwartości, Jego twarz jest złocista i łagodna. Spogląda na nas życząc nam wszystkiego co dobre. W rękach skrzyżowanych na sercu trzyma dordże i dzwonek. Siedzi w pozycji medytacyjnej otoczony tęczowym światłem.

Głęboko pragniemy urzeczywistnić, dla dobra innych, wszystkie Jego właściwości i otwierając się przed Nim myślimy lub mówimy:

„Kochany Lamo! Ty, który jesteś esencją wszystkich Buddów, prosimy Cię, daj nam błogosławieństwo, które usunie niewiedzę i zaciemnienia umysłu, nasze i wszystkich istot. Spraw, aby ukazało się w nas bezczasowe, przejrzyste światło – prawdziwa natura naszego umysłu”.

Kiedy wyrażamy to głębokie życzenie, Karmapa przybliża się i jest bezpośrednio przed nami.

Teraz z czoła Karmapy, spomiędzy Jego brwi, promieniuje bardzo potężne, przejrzyste, białe światło. Wnika przez nasze czoło i wypełnia głowę. Dzięki mocy tego światła rozpuszczają się zahamowania w naszym mózgu i systemie nerwowym. Wszystkie złe działania, choroby i blokady w naszym ciele roztapiają się całkowicie w przejrzystym, białym świetle i stajemy się zdolni do dawania innym miłości i ochrony.
Spoczywamy w przejrzystym, białym świetle wypełniającym naszą głowę i wewnętrznie słyszymy głęboką wibrację sylaby „OM”.

Teraz z gardła Karmapy przed nami promieniuje intensywnie czerwone światło, wnika ono bezpośrednio w nasze usta i gardło i wypełnia je. Dzięki mocy tego światła wypalają się wszelkie pomieszane energie naszej mowy. Znikają wszystkie, przynoszące szkodę słowa i nasza mowa staje się wyrazem współczucia i mądrości – narzędziem służącym dobru innych.
Spoczywamy w tym czerwonym świetle, które wypełnia nasze usta i gardło i wewnętrznie słyszymy głęboką wibrację sylaby „AH”.

Teraz z centrum ciała Karmapy, na poziomie serca, promieniuje intensywne, przejrzyste, ciemo-niebieskie światło, wpływa do naszego ośrodka serca wypełniając go całkowicie. Dzięki mocy tego światła rozpuszczają się przeszkadzające uczucia, znikają wszelkie skrajne poglądy i nasz umysł staje się spontaniczną radością pojawiającą się naturalnie w przestrzeni.
Utrzymujemy to niebieskie światło w ośrodku serca i wewnętrznie słyszymy głęboką wibrację sylaby „HUNG”.

Teraz te trzy światła płyną do nas jednocześnie i koncentrujemy się, najlepiej jak potrafimy, na trzech ośrodkach, naraz:
przejrzystym, białym świetle w czole,
czerwonym świetle w gardle
i niebieskim świetle w sercu.

W ten sposób otrzymujemy pełną istotę Karmapy o Jego Mahamudrę. Utrzymując te trzy światła w umyśle mówimy głęboką mantrę, która znaczy: „Aktywności wszystkich Buddów działaj przeze mnie”.

Mówimy ją jak chcemy: cicho lub bezdźwięcznie, koncentrując się na trzech światłach.

… KARMAPA CZIENNO…

Teraz złocista, przejrzysta forma Karmapy stopniowo rozpuszcza się w tęczowe światło. Rozpuszcza się także czarna korona i całe te światło spływa teraz na nas, wnika i wypełnia nas. Podobnie jak woda wpływa do wody i stają się nierozdzielne, tak samo umysł wszystkich Buddów łączy się z naszym i spoczywamy w tym nieograniczonym, łagodnym i promieniującym stanie, najlepiej jak potrafimy.

Gdy czas już powrócić do stanu aktywności, z przestrzeni stopniowo wyłania się świat – czysty i promieniujący. My oraz wszystkie istoty pojawiamy się jako Buddowie i Bodhisattwowie, niezależnie od tego czy rozpoznajemy to czy nie. Wszystkie dźwięki są wibrującą mantrą, a wszystkie myśli i przeżycia są wspaniałe po prostu dlatego, że mogą się wydarzać ukazując nieograniczoną moc umysłu.

Zachowujemy to czyste widzenie we wszystkich codziennych sytuacjach, robiąc jednocześnie to co konieczne na poziomie praktycznym, a w ciągu dnia zawsze gdy to możliwe przywołujemy Karmapę przed nami i ponownie przyjmujemy od Niego trzy światła.

W końcu wyrażamy głębokie życzenie oby całe dobro nagromadzone dzięki tej medytacji stało się nieograniczone, popłynęło do wszystkich istot i oddaliło od nich cierpienie, oby dało im jedyną trwałą radość – Mahamudrę, rozpoznanie natury własnego umysłu.

Możemy powiedzieć to po tybetańsku
GE ŁA DY JI NIUR DU DA
CZIAG DZIA CZIEN PO DRUB DZIUR NE
DRO ŁA CZIK CZIANG MA ŁY PA
DE JI SA LA GE PAR SZIO
KARMAPA CZIENNO

Tę medytację możemy praktykować bez użycia tekstu i bez fazy przygotowawczej, podczas przerw w codziennych zajęciach, np. czekając na autobus lub w czasie przerw w pracy. Wtedy wizualizujemy Karmapę przed sobą, przejmujemy białe światło z Jego czoła w swoje, czerwone z Jego gardła w swoje gardło i usta i niebieskie światło z Jego ośrodka serca do swojego serca. Przyjmując te trzy światła naraz, mówimy mantrę KARMAPA CZIENNO, a potem rozpuszczalny formę Karmapy w światło, które łączy się z nami.

Medytując w ten sposób będziemy się cały czas rozwijać. Jego świątobliwość Karmapa nam to gwarantuje.

Wpis został przeczytany 16752 razy 🙂

 Posted by at 08:40

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)